20 lipca 2010r.
Jak mijają Ci wakacje mój Drogi? Ja jestem teraz bardzo szczęśliwa. Wcześniej nie zdawałam sobie sprawy z tego, że takie szczęście w ogóle istnieje. Poznałam kogoś. Ah tak, ale tym razem jest to ktoś rzeczywisty! Ktoś kto istnieje. Dla mnie istnieje. I pozwolone mu jest istniec dla mnie.
W końcu wyjechałam z tego okropnego miasta. Jestem teraz na wsi niedaleko Tomaszowa Mazowieckiego i Rawy Mazowieckiej, jakieś 65 km od Łodzi. Z tąd pochodzi moja rodzina od strony mamy. Mam tu mnóstwo kuzynów, kuzynek, cioc i wyjków. Przyjeżdżam tu co roku, odkąd skończyłam roczek. W ciągu roku nikt tu nie mieszka. Jedynie na wakacje przyjeżdżam tu z moimi dziadkami, aby pobyc trochę z dala od hałasu i smrodu. Kocham to miejsce! Na prawdę i na szczęście! Kocham to miejsce! Wieś nazywa się Czerniewice i jest to największa wieś w okolicy. Ja nie mieszkam w samym jej centrum. Mieszkam na samym końcu wsi. Wychodząc z działki brama otwiera mi drogę do lasu i na cmentarz. Opiszę Ci dokładnie jak wygląda ta droga i miejsce. Gdy otwieram bramę ukazuje się ścieżka zarośnięta krzewami i pokrzywami. Jest mnóstwo drzew i nazwac to można małym laskiem. Tą ścieżką pokonac muszę jakieś 100 m, aby przejśc na asfaltową drogę, która prowadzi pod wiaduktem w kierunku cmentarza. Pod wiaduktem jest wiele rysunków, które są tam odkąd pamiętam. Wychodząc z pod wiaduktu po prawej stronie widzi się cmentarz, natomiast po lewej stronie drogi jest las i ścieżka prowadząca do niego. Ah las!. I wiesz co Ci powiem? Kocham ten las! Kocham chodzic w nim na grzyby! Kocham go w całości! I zupełnie! A w tym lesie jest takie magiczne miesjce. Jest to strzelnica. Ale nie kocham tego miejsca ze względu na jego cel, lecz na to jak wygląda. Tam nikogo nie ma. Nigdy! I można tam usiąśc i myślec. I robic wszystko. I nic. i wszystko.
Wspomniałam Ci o pewnej osobie, którą tu poznałam. Tak więc, jest nią osoba taka jak Ty! Także cudowna! i także ją kocham! On jest wrażliwy! Pierwszy mężczyzna, który jest równie wrażliwy i doskonały jak Ty. Oczywiście Tobie w pełni nigdy nie dorówna, ale przebywając z nim doznaję uczucia, jakbym była obok Ciebie. Gdy rozmawiam z nim to tak, jakbym rozmawiała z Tobą. Gdy dotykam jego to tak, jakbym Ciebie dotykała. On mocno wierzy w Boga. Ludzie na wsi z pewnością mocniej szanują Boga i Kościół jaki im dał Bóg. Ale On mimo wszystko jest wyjątkowy. Do Kościoła chodzi zawsze na 9:00. Mógłby przecież iśc na 12:00 czy 18:00, a on mimo to wstaje bardzo wcześnie i jest w Kościele wtedy, gdy ja jeszcze śpię. Opowiadał mi ostatnio jak rok temu pojechał z kolegami nad morze. W sobote sobie trochę popili i dośc późno poszli spac. Następnego dnia, gdy wszyscy jego znajomi jeszcze spali, on wstał, ubrał się i wyszedł z domu. Zgadnij gdzie się udał! Tak mój Drogi. Do Kościoła. Powiedział, że poszedł tylko popatrzec i poprzebywac troche w miejscu, które każdy Chrześcijanin powinien w niedziele odwiedzic. Czy to nie piękne? Ah tak Pawle! Piękne! On pięknie rysuje wiesz? Narysował mi coś. Dziś. On ma talent! Prawdziwy talent! I kocham go za ten talent! i za wszystko! Kocham go jak Ciebie!
Widzimy się wkrótce. A ja czekam, aż się zobaczymy. Trzymaj się Najmilszy!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz