Dziś.
Jaki był dziś Twój dzień? Udany? Pełny szczęścia? Pewnie tak. A może nie? Wiadome jest jedno. Dziś był Twój dzień. Dzień, na który czekałeś. Dzień na który ja czekałam. Dzień, w którym miałam Ci powiedzieć. Miałam. Nie powiedziałam. Nie powiedziałam Ci tego co chciałam powiedzieć od dawna. Nie powiedziałam Prawdy. Nie powiedziałam, że kocham. A kocham. Stchórzyłam. Ale to raczej dobrze. Przecież nie zrezygnowałbyś, a tylko zamąciłabym Ci w głowie. A może byś mnie wyśmiał? Nie wiem. I już się nie przekonam. To czego dziś nie zrobiłam, nie zrobię już nigdy. Ostatnia nadzieja uciekła wraz z Twoim dniem. Twoimi święceniami. Jesteś Kapłanem! Cieszysz się? Pewnie tak. I ja się cieszę. Choć trochę inaczej. Jestem szczęśliwa. Tak. Jestem szczęśliwa.
Przepraszam, że tak mało dziś rozmawialiśmy. Właściwie w ogóle nie rozmawialiśmy. Była okazja. Było mnóstwo okazji. Ale ja się bałam. A gdybym powiedziała coś, czego później bym żałowała.? Dzisiejszy dzień, był dniem dla mnie całkowicie nie przemyślanym i w żadnej sekundzie nie wiedziałam co się wydarzy. Ty nie wiesz, ale miało mnie dziś z Wami nie być. Miałam nie przyjechać na Twoje święcenia. Oczywiście chciałam, bardzo. Ale niestety rodzice, a zwłaszcza mama miała wiele przeciwnych argumentów. Dokładnie godzinę przed Twoimi święceniami, dowiedziałam się, że jednak tak. Myślałam, że nie zdążę. Po drodze płakałam. W końcu przybyłam. Stałam chwilę pod kościołem. Weszłam po schodach. Stałam. Czekałam. Miałam na sobie białą sukienkę. Zmieniłam obraz rzeczywistości. Przybyłam na nasz ślub. I ujrzałam Kapłanów. I ujrzałam Ciebie. Ale byłeś smutny. A może to tylko powaga związana z tym co ma za chwilę nadejść? Bałeś się. I ja się bałam. Ale już jest w porządku! Jesteś Kapłanem i teraz będziesz szczęśliwy! Tylko ja nie będę.
Gdy wróciłam, położyłam się. I zasnęłam. Gdy obudziłam się, płakałam jak dziecko. Dotarło do mnie, że straciłam Cię na zawsze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz